Za hotelowymi drzwiami. O „Czułości” Emilii Zielonki

Za hotelowymi drzwiami. O „Czułości” Emilii Zielonki

Pierwsza scena w krótkometrażowym filmie „Czułość” z 2015 roku w reżyserii Emilii Zielonki to zbliżenie na przytulających się w SKM-ce młodych ludzi. W kolejnej scenie widzimy tę samą parę, która trzyma się za ręce, idąc do hotelu. Wydaje nam się, że już odkryliśmy, skąd wzięła się tytułowa czułość.

Meldują się w recepcji, wchodzą do pokoju. Wyglądają na zakochanych i nieśmiałych. Może ma tu dojść do ich pierwszego zbliżenia? Sytuacja jest jednak zupełnie inna. W hotelu dojdzie prawdopodobnie do ostatniego aktu bliskości między nimi. Pokój hotelowy staje się gabinetem zabiegowym zarówno dla ciała, jak i dla duszy. Życie bohaterów po wykonanej nieprofesjonalnymi sposobami aborcji pewnie już nigdy nie będzie takie samo.

Reżyserka ukazuje metamorfozę czułości. Proces zamierzonego przerwania ciąży jest niezamierzonym przerwaniem uczucia Irki i Miłosza. Pierwsze sceny ukazują zakochanie. Każde kolejne ujęcie obrazuje zmianę podejścia bohaterów do ukazanej w filmie sytuacji. Chłopak chce trwać przy dziewczynie i wspierać ją. Jednak ona przeżywa wszystko po swojemu, nie chce czułości. Miłosz wciąż jest przy niej, lecz zaczyna traktować Irkę z dystansem. Można zauważyć, że czuje się urażony tym, że dziewczyna chce zostać sama, gdyż dla niej sytuacja jest jeszcze trudniejsza niż dla niego.

„Czułość” to film przemyślany od strony formalnej. Dialogów jest bardzo niewiele. Nie są one potrzebne. Emilia Zielonka operuje naszymi emocjami za pomocą licznych zbliżeń na twarze bohaterów. Widzimy w ich oczach dokładnie to, co przeżywają- przerażenie, smutek, niepewność. Uderzająca jest wtedy również młodość bohaterów. Są nastolatkami, a już muszą się mierzyć z życiowym dramatem. Zbliżeń użyto jedynie podczas scen w hotelu. To uświadamia nam, że wtedy bohaterowie są najbliżej siebie. Z oddalenia kamera zaś pokazuje Irkę i Miłosza, gdy po zabiegu idą na dworzec, co dobitnie nam uzmysławia, że coś się między nimi zmieniło w ciągu tej jednej nocy. Ważna jest tutaj także gra kolorami. Film jest monochromatyczny. Dominują zgaszone barwy, które nie odwracają naszej uwagi od bohaterów i pomagają nam poczuć towarzyszące im emocje. Czerwona jest jedynie krew.

Emilia Zielonka w swoim filmie perfekcyjnie zadbała o uczucia widza. Przedstawiła poruszającą historię w prosty, ale wyszukany formalnie sposób. Liczne zbliżenia i kolorystyka sprawiają, że czujemy się, jakbyśmy byli z Irką i Miłoszem w hotelowym pokoju. „Czułość” wzbudza w nas także dylematy moralne. Z jednej strony zastanawiamy się nad kontrowersyjnym tematem aborcji, z drugiej wchodzimy w świat młodych ludzi i ich pierwszych poważnych dylematów. Możemy się także zastanawiać nad siłą ludzkich uczuć w sytuacjach ekstremalnych. Obraz Emilii Zielonki jest prowokujący i jednocześnie poruszający, co czyni go filmem, które zdecydowanie powinno się obejrzeć.

Kaja Szymańska


Praca nagrodzona drugim miejscem w konkursie na recenzję filmu krótkometrażowego Młodzi o Młodych!