„Wieża. Jasny dzień”: Quo vadis, Jagodo Szelc?

„Wieża. Jasny dzień”: Quo vadis, Jagodo Szelc?

Gdy czytamy opis filmu „Wieża. Jasny dzień”, spodziewamy się kolejnego dramatu rodzinnego, który rozegra się podczas ważnej uroczystości, w tym przypadku komunii. Jednak już przy pierwszej scenie, rodem ze Lśnienia Kubricka, czujemy, że nie będzie to film typowy. Samochód z bohaterami pokazany jest z lotu ptaka, a towarzyszy temu pełna napięcia i niepokojących odgłosów muzyka. Akcja zaczyna się zwyczajnie, jak w opisie. Dowiadujemy się, że jednej z kobiet, Kai, nie było 6 lat, a Nina, której komunia ma się odbyć, jest jej córką. I tyle. Jagoda Szelc nie powie nam już w swoim filmie nic wprost.

Jeden z pierwszych nieoczywistych elementów to główna bohaterka. Do tego miana kandydują dwie postaci – Mula, która jest gospodynią, oraz Kaja, jej siostra. Mula od razu stara się przejąć kontrolę nad tym, co będzie się działo przez najbliższe dni. Jej pierwsze słowa skierowane do siostry to zasady, jakich ma przestrzegać. Najważniejsze dla niej jest to, aby uroczystości komunijne przebiegały bezkonfliktowo. Jako pani sytuacji wydaje się postacią dominującą na ekranie. Z czasem jednak się to zmienia. Im bardziej Kaja wkracza w życie rodziny i jest na nowo akceptowana, tym bardziej zwracamy na nią uwagę. Jako prawdziwą zamianę ról można traktować scenę powrotu z komunii. Mula siedzi w aucie na tylnym, środkowym fotelu. Kaja w jednej z pierwszych scen filmu siedziała dokładnie w tym samym miejscu. Dualizm perspektyw podkreślono konkretnym zabiegiem. Perspektywę Muli przedstawiają ujęcia kręcone z ręki, zaś spojrzenie Kai to długie i powolne ujęcia oraz specyficzna muzyka. Te zabiegi to swoista wizualna charakterystyka każdej z bohaterek. Tytuł dzieła również ma tu znaczenie. Mula jest wieżą, a Kaja jasnym dniem.

Wieloznaczne jest także to, o czym film opowiada. Na początku wydaje się dramatem rodzinnym. Jak każda rodzina, ta także musi mierzyć się z przeciwnościami. W tym przypadku problemem jest Kaja, której wizyta sprawia, że Mula czuje się zagrożona, bo to biologiczna matka Niny. Kobieta żyje cały czas pod presją, aby utrzymać wszystko w ryzach. Często obserwujemy jej wybuchy gniewu. Wszyscy powoli przekonują się do Kai. Może się wydawać, że siostry podołają trudnemu zadaniu, jakim jest pojednanie. Motywem przewodnim filmu może być więc próba stabilizacji rodzinnych relacji.

Kolejna możliwa interpretacja to potraktowanie Wieży. Jasny dzień jako filmu o uwolnieniu. Większość bohaterów wydaje się zniewolona. Anna i Andrzej wciąż muszą być online, aby mieć kontakt z szefem. Michał też nie rozstaje się z tabletem. Mula zaś wciąż żyje pod presją. Boi się, że Nina dowie się prawdy o swoim pochodzeniu. Można dostrzec u niej także zniewolenie przez środowisko. Na samym początku kobieta chce wymóc na siostrze, by opowiadała wymyśloną przez nią konkretną wersję zdarzeń dotyczącą jej nieobecności. Pozostali też są zniewoleni – matka przez chorobę, Nina przez uroczystość komunii, której istoty nawet nie rozumie. Jedyna wolna osoba to Kaja. Widać to poprzez niedbałe ubranie czy nieużywanie komórki. Tylko ona daje Ninie w prezencie komunijnym coś innego niż standardowe prezenty – kryształ, niełączący się ze światem doczesnym. Kaja jest dla wszystkich wyzwolicielką. Pierwszą osobą, którą uwalnia, jest matka. Zostaje z nią sam na sam w pokoju i ją uzdrawia. Później daje wolność psu, spuszczając go ze smyczy. Następnie przychodzi kolej na Ninę. Dziewczynka w dniu komunii sama próbuje się uwolnić od obrzędu – symuluje chorobę i wychodzi podczas uroczystości z kościoła. Można przypuszczać, że to wpływ Kai. Pozostali członkowie rodziny także zostaną w końcu wyzwoleni.

Wieloznaczna jest także postać Kai. Można odczytać ją jako osobę nie z tego świata, wiedźmę. Już na samym początku widać, że różni się od innych bohaterów. Jest milcząca i emanuje spokojem. Była nieobecna przez sześć lat. Nie dowiadujemy się, co wtedy robiła. Jej niezwykłość zaczęła się już przy narodzinach. Dziewczynka w ogóle nie płakała, a obok matki była obca kobieta, która nuciła O mój rozmarynie, co później śpiewa Kaja w jednej ze scen. Może tamta kobieta także byłą wiedźmą? Interesujący w tym kontekście jest fakt, że bohaterka zna się na ziołach. Podczas jednego ze spacerów zapytana o nie bez problemu je rozpoznaje. Na nadnaturalne moce kobiety wskazywać może nagłe ozdrowienie matki. Niezwyczajny jest też prezent komunijny dla Niny – kryształ. Interpretować go można jako wskazówkę dla dziewczynki, że jest kimś wyjątkowym, jak biologiczna matka. W jednej ze scen Nina zachowuje się, jakby zrozumiała przekaz – stoi w lesie i wykonuje ruchy rękami, co wygląda jak czarowanie. Ostatnią scenę dzieła można utożsamiać zaś z odczarowaniem.

Wieża. Jasny dzień to jeden z najciekawszych polskich filmów w ostatnim czasie. Nie jest on łatwy w odbiorze. Oglądając go, czuje się surowość i gęstą atmosferę, która jest budowana przez przeplatające się dynamiczne i statyczne ujęcia, specyficzną muzykę oraz oszczędne dialogi. Autentyzmu rodzinnym relacjom mają dodawać aktorzy, na co dzień teatralni, debiutujący na wielkim ekranie. Dodatkowo brat Muli i Kai wraz z żoną i dziećmi w rzeczywistości również stanowią rodzinę.

Wieża. Jasny dzień wymaga zaangażowania intelektualnego. Sceny z perspektywy Kai dostarczają nam symboli sugerujących metafizyczne rozwiązania. Jeśli spojrzy się z perspektywy Muli, film jest bardziej przyziemny. Jednak najważniejszy aspekt dzieła to otwarte zakończenie, które zaskakuje i skłania do własnej interpretacji. Nie dostajemy wielu wskazówek i właśnie to jest największym atutem Wieży. Jasny dzień Jagody Szelc. Nie pozwala ona przejść obok swojego dzieła obojętnie. Odbiorca, chcąc je zrozumieć, musi się nad nim pochylić i przystanąć.

Kaja Szymańska