Aleksandra Krajewska: Baśniowość „Małej Księżniczki” (1995)

Aleksandra Krajewska: Baśniowość „Małej Księżniczki” (1995)

O tym, że niełatwo być kobietą w zmaskulinizowanym świecie, Alfonso Cuarón opowiedział niedawno w obsypanej nagrodami Romie (2018). O tym, że jeszcze trudniej być w nim dziewczynką, zdążył oznajmić ponad 20 lat wcześniej, kręcąc w 1995 roku film na podstawie powieści Frances Hodgson Burnett pt. Mała księżniczka.

Historia tytułowej bohaterki mogłaby pobudzić wyobraźnię niejednego włoskiego neorealisty. Wychowana w kolonialnych Indiach Sara (Liesel Matthews) trafia do nowojorskiej szkoły dla dziewcząt. Niedługo po tym traci jedynego członka rodziny i z dnia na dzień zmuszona zostaje zamienić przytulny pokój w internacie na zimny strych. Zamiast wspólnie z rówieśniczkami poznawać tajniki algebry i francuskiej składni, dziewczynka staje się służącą dawnych koleżanek. W jednej ze scen zaświadczających o jej nagłej klasowej degradacji obserwujemy ją myjącą podłogę ciągnącego się niemal w nieskończoność korytarza. Gdy w końcu jej wysiłek dobiega końca, kamera podąża śladem trzewików plamiących dopiero co zmoczony parkiet. Do tego aż nader realistycznego obrazu meksykański reżyser powrócił niedawno w Romie, gdzie długi proces obmywania posadzki umieszczony zostaje w samym sercu sekwencji otwierającej film. Dodajmy, że jest to posadzka, która z biegiem akcji staje się ilustracją narastających w domu napięć. Werystyczna wizja dziecięcej pracy nie jest jednak w Małej Księżniczce przyczynkiem do stworzenia nowych Złodziei rowerów (1948). Cuarónowi zdecydowanie bliżej tutaj do baśniowego klimatu Cudu w Mediolanie (1951), gdzie odlatujący na miotłach w finałowej scenie bohaterowie zostawiają nędzę slumsów daleko za sobą.

Świat przedstawiony w filmie oglądamy oczami dziecka. Spojrzenie Sary jest jednocześnie szczerze i naiwne. Zaraz po przekroczeniu progu klasy, dziewczynka dostrzega subtelne niuanse świadczące o nadmiernym rozroście szkolnej instytucji. Metody wychowawcze rządzącej w szkole panny Minchin (Eleanor Bron) zbliżają ją do foucaultowskiego „nadzorować i karać”. Władza staje się w rękach nauczycielki narzędziem dyscypliny i tresury, co uwidacznia się w jednakowych mundurkach, surowych nakazach i ściśle określonym planie dnia, gdzie nawet czas wolny zostaje odgórnie zagospodarowany. Wychowana w bliskości natury i zasłuchana w hinduskie legendy Sara, wchodząc do szkolnej rzeczywistości, narusza panujący porządek. Z dziecięcą prostotą wyraża swoje poglądy, nie uznając ani autorytetu nauczycielki, ani nie podzielając obecnych w szkole rasowych uprzedzeń. Dziecko jako postać „widząca więcej” wpisuje się romantyczną tradycję, do której Cuarón nawiązuje również w Romie, gdzie okłamywane przez matkę dzieci zdają się podskórnie dostrzegać w detalach codziennego życia postępujący rozpad rodziny. Reżyser obdarza dziecięce postaci nie tylko znakomitą umiejętnością postrzegania rzeczy takimi, jakie są. To one są łącznikami z ze światem magii, a wykreowany właśnie w Romie Pepe (Marco Graf) nie jest jego pierwszym bohaterem balansującym na granicy rzeczywistości i baśni.

Kadry z filmów Mała Księżniczka (1995) i Roma (2018)

Sara wprowadza nas do cudownego uniwersum dziewczęcych fantazji, nocnego skradania się i tajemniczych schadzek. Z dala od sfery dorosłych tworzy bezpieczne miejsce, do którego zawsze może uciec. Gdy w wyniku kary dziewczynki nie otrzymują posiłków, Sara powołuje do życia wspaniałą ucztę. Jej uciekający na wietrze szal przypomina latający dywan, a wpadający na strych śnieg zdaje się przenosić ją do innej krainy. Notabene już sam sposób prowadzenia narracji w filmie wskazuje na podwójny wymiar świata przedstawionego. Losy głównej bohaterki przeplatane są przywoływanymi przez nią wydarzeniami z Ramajany. Bohaterowie eposu – Rama, Sita i Rawana znajdują swoich odpowiedników w postaciach ojca Sary, jej samej i panny Minchin, a sojusznik Ramy – Hanuman dosłownie przenika do szkolnej rzeczywistości pod postacią tresowanej małpki. Zwierzę należy do zagadkowego Ram Dassa (Errol Sitahal), który pełni się życiu dziewczynki rolę dobrego ducha, jednocześnie potwierdzając swoją obecnością przewagę intuicji nad logiką. W najbardziej dramatycznym momencie filmu, gdy dotknięty amnezją ojciec nie rozpoznaje córki, to właśnie pojawienie się Ram Dassa i Hanumana w cudowny sposób jednoczy rodzinę. Indie zyskują status niemal mitycznej krainy — Cuarón ukazuje je z sentymentalnej perspektywy białych i uprzywilejowanych. Napięcia rasowe i klasowe zostają tu oczywiście zarysowane; nie stają się jednak obiektem tak wnikliwej analizy, jak wydarzenia Romy.

O sile Małej księżniczki stanowi przede wszystkim ukazana w niej potęga dziecięcej wyobraźni. Element magiczny staje się w filmie odpowiedzią na zło i niesprawiedliwość  świata. Źródłem niesamowitej energii, zmieniającej otaczającą rzeczywistość, jest Sara — mała dziewczynka, której życie w wyniku zawirowań I Wojny Światowej ulega gwałtownym zmianom. Bohaterka ta wpisuje się w poczet silnych kobiecych postaci wykreowanych na ekranie przez Cuaróna. Przeciwstawiając się skostniałym zasadom i uciekając z represyjnej instytucji, dokonuje niemożliwego, podobnie jak stanowiąca nadzieję dla ludzkości Kee (Clare-Hope Ashitey) w Ludzkich dzieciach (2006), powracająca na Ziemię Ryan Stone (Sandra Bullock) w Grawitacji (2013), biorąca na siebie ciężar utrzymania rodziny Sofía (Marina de Tavira) czy ratująca dzieci swojej pracodawczyni Cleo (Yalitza Aparicio) w Romie (2018).

Co więcej, Mała Księżniczka zdecydowanie wpisuje się w ideę przezwyciężającego podziały siostrzeństwa. Sara zaprzyjaźnia się z wyrzuconą na margines szkolnej społeczności Becky (Vanessa Chester). Na początku to główna bohaterka przełamuje obowiązujące zakazy, próbując zbliżyć się do wyalienowanej posługaczki, jednak z czasem — gdy i ona sama zmuszona zostaje do ciężkiej pracy — to właśnie nowa przyjaciółka nie pozwala jej utracić wiary w magię. Dziewczynki wspierają się wzajemnie, pocieszają i tworzą na ciemnym strychu kolorowy świat oparty na własnych zasadach. Łączy je marzenie o lepszym życiu, które za sprawą obserwującego ich przyjaźń Ram Dassa spełnia się w finałowej scenie wspólnego powrotu do Indii.

Mała Księżniczka jest filmem o niezwykłej sile nadziei, której protagonistka nie traci wbrew wszelkim przeciwnościom — do czego zresztą Cuarón będzie powracał w swoich kolejnych filmach. Nieustanne zabiegi panny Minchin, by pozbawić dziewczynkę przeświadczenia o młodzieńczym prawie do marzeń, nie przynoszą efektu. Kiedy osierocona, pozbawiona praw i majątku Sara zostaje brutalnie zrugana przez przełożoną, wciąż pozostaje nieugięta w swoich przekonaniach. Reżyser zdecydowanym gestem zmiany ustawienia kamery wobec skonfliktowanych bohaterek daje znać, po której stronie staje (i będzie dalej stawać) jako twórca. To mała dziewczynka zaczyna górować nad nieczułą nauczycielką, a jej słowa (I am a princess. All girls are”, czyli: „Jestem księżniczką, jak każda dziewczynka”) stanowią niepodważalne credo, które pomaga przetrwać najgorsze. Los małych, ignorowanych, czy dotkniętych wykluczeniem istot staje się powracającym motywem w twórczości Cuaróna, reżysera oddającego im głos – czy to w porywających monologach Sary, czy w milczeniu Cleo.

I o ile w celebrowanej wszelkimi możliwymi laurami Romie z łatwością odnaleźć można osobiste wspomnienia z dzieciństwa samego reżysera, warto przez ów pryzmat spojrzeć również na Małą księżniczkę, którą Cuarón od początku określał jako film zasadniczo osobisty.